Zdrowy kręgosłup nie boli!

Zdrowy kręgosłup nie boli!

 

 

Niedawno, na jednym z popularnych portali informacyjnych ukazał się artykuł pod znaczącym tytułem „15 najskuteczniejszych kuracji na przeciążony kręgosłup”. Z oczywistych powodów, żeby nie rozpowszechniać szkodliwych teorii, nie będę podawał źródła.

Zawarte w nim – z pozoru niewinne – porady w stylu „pij sok z buraka”, są w gruncie rzeczy całkiem bałamutne. Co więcej, mogą się nawet okazać niebezpieczne. Samo „picie soku z buraka” być może nie szkodzi na kręgosłup sam w sobie, ale z pewnością odwraca uwagę od problemu.

 

Zaraz wyjaśnię dlaczego.

 

Po pierwsze, tzw. domowe sposoby w żaden sposób nie przystają do merytorycznej wiedzy medycznej. Kiedy zastępują fachową diagnozę i leczenie, niechybnie stają się szkodliwe.
 

Po drugie, nie istnieje jakikolwiek uniwersalny sposób na leczenie kręgosłupa. Niestety. Truizmem – choć w tym wypadku głęboko prawdziwym – jest stwierdzenie, że każdy człowiek jest inny. Zatem przykładanie do wszystkich jednej, tej samej, miary jest głęboko nieskuteczne. Nie istnieje terapia uniwersalna dla wszystkich cierpiących z powodu dolegliwości kręgosłupa. Choćby dlatego, że z początku nigdy nie wiemy jaka to przypadłość. Istnieje wiele schorzeń kręgosłupa, w tym te najpoważniejsze, które objawiają się takimi samymi symptomami: ból, drętwienie, niedowład, niedoczulica. Najpierw w diagnozie, a później przy pomocy konkretnych sposobów terapii powinno się opracować rozwiązanie faktycznego problemu pacjenta. Niepodjęcie tych działań generuje dla niego spore ryzyko.


Przyjrzyjmy się trzem popularnym mitom dotyczącym dolegliwości kręgosłupa, które często pojawiają się w mediach popularnych.

 

  1. Ból kręgosłupa utożsamiany jest z „przeciążeniem”. Tymczasem prawda wygląda następująco: ból kręgosłupa jest wynikiem z konkretnego problemu, czyli patologii. Zdrowy kręgosłup nie boli. Jeśli odczuwamy dolegliwości, najlepiej zgłosić się do lekarza – specjalisty.
     
  2. Warto pamiętać, że objawy wszystkich schorzeń są podobne i objawy tak zwanego „przeciążenia” oraz poważnej choroby jaką jest np. kręgozmyk (choroba, która wymaga operacji), mogą być dokładnie takie same, a w tym ostatnim z leczeniem już nie jest tak prosto: najpierw diagnoza: rtg i rezonans, czasem także elektromiografia i przewodnictwo nerwów, a później zwykle operacja.
     
  3. Poza tym tak zwane „przeciążenie kręgosłupa” bardzo często utożsamiane jest z problemami mięśniowymi. Nic bardziej mylnego. W kręgosłupie problem dotyczy krążków między kręgowych i stawów międzywyrostkowych – a nie mięśni. „Kuracja mięśni” jest w tym wypadku nieporozumieniem (dodajmy, że każda kuracja za pomocą soku z buraka lub kąpieli w igliwiu jest nieporozumieniem a priori). Konieczna jest diagnoza i leczenie celowane, które faktycznie przyniesie poprawę.

 

Niestety zatem, zabiegi typu nacieranie olejkami i okłady z borowiny niczego w chorym kręgosłupie nie zmienią i po krótkiej przerwie nadal będziemy odczuwali dolegliwości. W trosce o zdrowie powinna obowiązywać zasada: najpierw diagnoza , później zaś celowane leczenie.

 

I pamiętajmy: zdrowy kręgosłup nie boli, chory należy leczyć.

 

 

 

Komentarze

 

Agatka74 11-06-2017
Mam pytanie czy po operacji kręgosłupa można stosować metodę McKenziego ?
   

dr Paweł Radło

Proszę przybliżyć mi jaki typ operacji ma pani na myśli, czy zostały użyte implanty, kiedy operacja została wykonana i w jakim wieku jest pacjent?

   

Agatka74

Operacja odbyła się na początku lutego: poszerzona obustronna fenestracja L4L5. Obustronna nukleotomia L4L5. Jest to osoba w wieku 48 lat nie odczuwa promieniowania do kończyn ból pozostał w plecach.
Serdecznie pozdrawiam.

   
dr Paweł Radło
Tak,  po takiej operacji można stosować ćwiczenia,  w tym rzecz jasna także metodę McKenzie, niemniej zawsze po konsultacji z lekarzem, który operował pacjenta. Moim pacjentom po takiej operacji zalecam doleczanie tą metodą.
Pozdrawiam seredcznie.
   
Agatka74
Dziękuję bardzo za udzielenie informacji, szkoda że nie wszyscy lekarze tak podchodzą do sprawy jeszcze raz dziękuję.
Pozdrawiam, Agata.

 

 

 

 

Skomentuj